Czekam na telefon

Czekam na telefon

Przed świętami byłam na komisji kwalifikacyjnej do pobrania komórek macierzystych Tak Nie pomyliłam się Nie do przeszczepu, a tylko do pobrania komórek macierzystych Przeszczep nie jest mi na razie potrzebny! Jestem zdrowa! Oczywiście jeśli można mówić o wyzdrowieniu w przypadku szpiczaka mnogiego

Choroba póki co nie jest uleczalna, ale zdarzają …

Continue Reading...

Powiało optymizmem

Powiało optymizmem

Nareszcie pomyślne wieści Mój szpik jest czysty!!! Już w poprzednich badaniach otrzymałam taką wiadomość, ale tym razem mam potwierdzenie „W szpiku stwierdzono obecność ok 0,20% plazmocytów monoklonalnych (norma:0,2- 2%)”- napisał diagnosta laboratoryjny Pracowni Cytometrii Przepływowej i Hemostazy – i ja mu wierzę!

Ale teraz najważniejsze Od dwóch miesięcy nie biorę …

Continue Reading...

W drodze po Methadon

W drodze po Methadon

Tak bardzo obawiałam się wyjazdu do Niemiec, że kilka nocy nie mogłam spokojnie spać Taka już jestem Jeśli tylko coś burzy mój ustalony porządek dnia, zaczynam panikować Wiem, że nie jest to do końca normalne Siedzę w domu, nie pracuję, nic nie muszę i niestety dziczeję W popłoch wpędza …

Continue Reading...

Chwilowa wolność

Chwilowa wolność

Koniec badań klinicznych Jestem wolna! Nie wiem na jak długo, ale zamierzam dobrze wykorzystać ten czas pozornej swobody

Gwoli przypomnienia; w marcu rozpoczęłam przygodę z Melflufenem Zaproponowano mi udział w badaniach klinicznych z nowym lekiem działającym poprzez przyłączanie się do DNA komórki nowotworowej i uszkadzanie go, co może hamować ich …

Continue Reading...

Kolejny tydzień za nami

Kolejny tydzień za nami

W niedzielę pojechaliśmy z rodzinką nad jezioro Słońce kusiło, wabiło i ostatecznie wyciągnęło nas z domu Z Lublina przyjechała Ania z Tomkiem i maluchami

Jezioro ciągle jest skute lodem, choć na brzegu pojawia się już woda W lodzie przy pomoście pozostały ślady po kąpieli morsów Równo wycięte tafle lodu, które …

Continue Reading...

Zaliczyłam wizytę u gastrologa

Pojechałam do gastrologa, bo nie dawało mi spokoju poczucie zagrożenia wywołane tym nieszczęsnym atakiem bólu, o którym pisałam już kilkakrotnie Ciągle bałam się, że to się powtórzy Kiedy zakomunikowałam to mojemu hematologowi, kazał mi odstawić Metadon Dobre sobie! Zapytałam, czy ma mi coś do zaproponowania w zamian Nie miał …

Continue Reading...

Czekać, jak to łatwo powiedzieć

Czekać, jak to łatwo powiedzieć

Trochę zwlekałam z napisaniem kolejnej wiadomości Nie z lenistwa, ale po prostu nic się nie dzieje ciekawego Czas płynie, a moja sytuacja praktycznie się nie zmienia

Na ostatniej wizycie kontrolnej lekarz uzmysłowił mi, że ostatni wlew to wlew dziewiąty Chyba musiałam gdzieś zgubić jeden miesiąc Nie wiem, jak to się …

Continue Reading...

Karetką na sygnale

Karetką na sygnale

 W poniedziałek po kolacji, zaraz po przekazaniu wyników morfologii mojemu hematologowi do Lublina, Miśka z Grześkiem musiała wezwać do mnie karetkę pogotowia Ależ się przeraziliśmy! Nie wiem, co spowodowało atak, ale koniec końców wylądowałam w szpitalu

A było to tak Jak co dzień przed podaniem leków, tak gdzieś przed osiemnastą …

Continue Reading...

Oby ósmy wlew nie odbił się czkawką. Walczę!

Oby ósmy wlew nie odbił się czkawką. Walczę!

22 01 2019 roku to czas wizyty kontrolnej w moich badaniach klinicznych Tym razem pojechałam do Lublina, nie przesyłałam jak ostatnio wyników badań drogą internetową Czułam, że może się zdarzyć to, co się zdarzyło

Ale po kolei Nastawiłam się psychicznie na przekonanie lekarza prowadzącego do jeszcze tygodniowej zwłoki w przyjęciu …

Continue Reading...

Nie wiem ciągle na czym stoję

Nie wiem ciągle na czym stoję

Przestałam się na szczęście niepokoić Chyba idzie ku dobremu Zrobiłam morfologię Organizm się regeneruje

Po tygodniu odpoczynku od chemii wszystkie praktycznie parametry wzrosły Wprawdzie nie jest to jakiś galopujący proces, ale wskaźniki idą w górę

Erytrocyty 2,87 K/uL( było 2,61), (norma: 4- 5,2)

Leukocyty 2,81 K/uL(było 2,16), (norma: 4-10)

Hemoglobina 10,5 g/dl( było …

Continue Reading...