Zaliczyłam wizytę u gastrologa
Pojechałam do gastrologa, bo nie dawało mi spokoju poczucie zagrożenia wywołane tym nieszczęsnym atakiem bólu, o którym pisałam już kilkakrotnie. Ciągle bałam się, że to się powtórzy. Kiedy zakomunikowałam to mojemu hematologowi, kazał mi odstawić Metadon. Dobre sobie! Zapytałam, czy ma mi coś do zaproponowania w zamian. Nie miał. Nie mogę odstawić leku na neuropatię. Nie wytrzymam bólu. Może gdybym odstawiła chemię, mój system nerwowy miałby szansę na regenerację, ale o tym na razie nie ma mowy. Doktor Polański, polski lekarz przyjmujący w Niemczech i zajmujący się właśnie Metadonem jasno powiedział, że lek ten nie szkodzi narządom wewnętrznym. Jest wchłaniany przez śluzówkę i nie dociera do żołądka, bo nie jest połykany. Nawet pacjenci z dysfunkcją nerek czy żołądka nie muszą się o to obawiać. Chyba wie, co mówi. W końcu jest praktykiem i nie od dziś zajmuje się tym lekiem. Nasi lekarze mają w tym temacie ogromne luki. Nie starają się też je wypełnić treścią. Od razu są na nie. Najłatwiej wszystko zrzucić na Metadon. A co z działaniem Melfuflonu? Wlano mi go w żyły już niebagatelne dawki. Skutki uboczne widać jak na doni. Kiedy o nich czytam, skóra cierpnie.
Pojechałam do gastrologa
Przecudny lekarz. Czułam się ważna i (modne ostatnio słowo) zaopiekowana. Stwierdził refluks żołądka (tak jeszcze ze znakiem zapytania). Przekonał go mój rozpierający ból w dołku podsercowym i niekardiologiczny ból w klatce piersiowej. Chemioterapia uszkadza błonę śluzową żołądka i pojawiają się bóle czy odbijanie treści żołądkowej, które nie przynosi ulgi, słowem wypisz wymaluj moje symptomy. Zalecił mi doraźne leczenie bólu zawiesiną Gawiscon oraz przepisał lek Mesopral, który hamować ma wydzielanie kwasów żołądkowych. Z uwagi na podejrzenie kamicy (to moje szpitalne USG jamy brzusznej, któremu wcale nie ufam), leczyć będziemy tę dolegliwość kwasem żółciowym. Po miesiącu kontrolne USG i zobaczymy, czy dolegliwości minęły. Jeśli nie, prawdopodobnie czekać mnie będzie gastroskopia. Nie bardzo mi się to uśmiecha, bo wiem, na czym to polega. Przed diagnozą gastroskopia wykazała śluzówkę jak u niemowlaka. Obawiam się, że po dwóch latach trucia już nie jest taka różowiutka!
Najważniejsze, że znacznie się uspokoiłam. Już nie panikuję. Przeszedł też bezustanny ucisk w klatce piersiowej. Może rację miał ten pan, który pisał o nerwicy. Kto wie? Teraz przede mną miesięczna kuracja. Oby się sprawdziła. Niepotrzebne mi są te dodatkowe atrakcje.
Leave a Reply