Marzec – miesiąc świadomości szpiczaka. Walczę z moim już 9 lat

Marzec jest miesiącem świadomości szpiczaka. Szpiczak plazmocytowy to nowotwór krwi, stanowiący około 10% nowotworów hematologicznych. W Polsce jest 2000 nowych zachorowań rocznie. Kilka lat temu stałam się częścią składową tych statystyk.
W 2017r. boleśnie przekonałam się, że jestem jedną z tych osób. Już dziewięć lat zmagam się z tą chorobą, choć statystyki z tamtego okresu sugerowały, że mam przed sobą 2-3 lata życia. Jestem dowodem na to, że nie trzeba wierzyć statystykom. Mam za sobą pięć linii leczenia. Nie miałam autoprzeszczepu, bo nie udało się pobrać komórek macierzystych. Teraz wiem, że opatrzność miała mnie w swojej opiece. Być może w moim przypadku przeszczep nie był dobrym rozwiązaniem. Jest tyle osób, u których wznowa następuje już po kilku miesiącach, że skłonna jestem wierzyć, iż do nich należę. Mój szpiczak jest bardzo oporny na wszelkie kuracje. Każda zaczynała się obiecująco, ale ostatecznie przestawała działać. Dopiero piąta linia leczenia ciałami bispecyficznymi (w badaniach klinicznych) okazała się skuteczna. Teraz (pierwszy raz) jestem w remisji.
Leczenie pozostawiło po sobie ślad w postaci polineuropatii, czyli uszkodzenia nerwów obwodowych (mrowienie stóp i rąk), ale można nad tym zapanować. Funkcjonuję całkiem nieźle, a raz w miesiącu przyjmuję dawkę przypominającą leku. Niewielkie to wyrzeczenie za uśpienie szpiczaka. Świadomość tego faktu dodaje skrzydeł. Coraz częściej słyszę głosy, że szpiczak może być uleczalny. Coraz skuteczniejsze terapie nowoczesnymi lekami dają szansę na długie życie. Być może w tym roku refundowana będzie wreszcie terapia Cart.T. A to bardzo dobra wiadomość.
Doświadczenie nauczyło mnie, że w procesie leczenia bardzo ważne jest zaufanie do lekarza. Dobry lekarz gwarantuje sukces. To on, znając twój przypadek, dobiera metody leczenia, informuje o skutkach, szuka alternatyw. Należy też brać pod uwagę odległość szpitala od naszego miejsca zamieszkania. Niestety kuracja wiąże się z częstymi wizytami w ośrodku, więc zasadny jest wybór jak najbliżej domu. Czasem jednak warto pojechać dalej, gdy w zamian mamy dostęp np. do badań klinicznych.
Dbajcie o kondycję i odporność organizmu. To ważne, bo leczenie osłabia, a trzeba mieć siłę, by brać się za bary z groźnym przeciwnikiem. Sukces gwarantuje też pozytywne myślenie. To nie banał! Wiara w zwycięstwo pozwala przenosić góry. Powodzenia!
Leave a Reply