Nie wiem ciągle na czym stoję

Przestałam się na szczęście niepokoić. Chyba idzie ku dobremu. Zrobiłam morfologię. Organizm się regeneruje.
Po tygodniu odpoczynku od chemii wszystkie praktycznie parametry wzrosły. Wprawdzie nie jest to jakiś galopujący proces, ale wskaźniki idą w górę.
Erytrocyty 2,87 K/uL( było 2,61), (norma: 4- 5,2)
Leukocyty 2,81 K/uL(było 2,16), (norma: 4-10)
Hemoglobina 10,5 g/dl( było 9,0), (norma: 11,5 – 15,5)
Hematokryt 30,9% (było 26,4), (norma: 38 -45)
Neutrocyty 1,10 K/uL( było 0,66), (norma: 2,25 -7,35)
Płytki krwi 66 K/uL( było51), (norma: 150 – 400)
Wspólnie z lekarzem (bo zawsze pyta mnie o moją opinie i zgodę) zadecydowaliśmy o przesunięciu kuracji. Teraz już o drugi tydzień. Dajemy czas na dalszą regenerację szpiku. Niech odpoczywa i bierze się do roboty!
Co z białkami?
Mam też Rozdział Elektroforetyczny Białek Surowicy. Wszystkie parametry w normie!!! Jeszcze nie miałam takiego wyniku.
Albumin 58,3% (norma: 55,8- 66,1)
Alpha1 4,4 % (norma: 2,9-4,9)
Alpha2 10,2% ( norma: 7,1 – 11,8)
Beta1 6,3 % ( norma: 4,7 – 7,2)
Beta2 3,5% (norma:3,2 -6,5)
Gamma 17,3% (norma: 11,1 – 18,8)
A/G Ratio: 1,40- niestety nie mam pojęcia, o to znaczy.
Białko całkowite: 6,12 g/dl (norma: 6,40 – 8,30).
Nie ma się czego przyczepić, gdyby nie informacja na końcu: Po dokonaniu detekcji białka monoklonalnego metodą immunofiksacji: białko typu IgG kappa. SPEP: ilość białka monoklonalnego w surowicy: 0,73g/dl. Po dokonaniu detekcji białka monoklonalnego metodą immunofiksacji w moczu: białka monoklonalnego nie stwierdzono. UPEP: Brak białka monoklonalnego w moczu.
Dodam jeszcze, że ostatnio, czyli cztery tygodnie temu poziom białka monoklonalnego wynosił 0,93g/dl. Białko także spadło, ale przyznać muszę, że dzieje się to w żółwim tempie.
Emocje trzymam na wodzy
Ostatnio bardzo przytłoczyły mnie wydarzenia w kraju. To bezsensowne zabójstwo prezydenta Gdańska, ta fala nienawiści i hejtu. Ale najbardziej zdołowała mnie sytuacja Ani, młodej bo 39- letniej kobiety chorej na szpiczaka, która ma wznowę choroby po półrocznej zaledwie przerwie po przeszczepie (przerażająco krótko, zważywszy na stan wyniszczenia, jaki niesie zawsze ze sobą przeszczep). Ania ma wyjątkowo złośliwą formę szpiczaka i nie reaguje na kuracje. Teraz jedyną szansą na życie (wyniki ma bardzo złe) jest lek Derzalex, w Polsce nierefundowany. Jedna dawka leku kosztuje powyżej 20 tys. zł, a linia leczenia zakłada 16 dawek. Potrzeba 300 tys. Skąd normalny człowiek ma wziąć taką sumę? Na szczęście apel o pomoc na Facebooku odniósł pozytywny skutek i Ania ma mieć wdrażaną tę linię leczenia. Oby na nią zareagowała! Dręczy mnie myśl, w jakim kraju przyszło nam żyć? Dlaczego ciągle ważniejsze są ławeczki i pomniki niż ludzkie życie? Nawet w Czechach ten lek jest refundowany! U nas nie!!! My mamy sobie radzić sami albo… umierać.
Leave a Reply