Ze szpiczakiem w koronawirusowej rzeczywistości

Wiem, wiem Długo się nie odzywałam, ale mam naprawdę dobre usprawiedliwienie Na początku marca, zupełnie znienacka zaatakowała mnie sepsa Potworne doświadczenie, którego nie życzyłabym nawet najgorszemu wrogowi Zamiast jechać na zaplanowany wlew, karetką pojechałam na włodawski OIOM