Życie jest piękne

Życie jest piękne

Jestem po kolejnych konsultacjach z moim hemaonkologiem. Mogę być naprawdę zadowolona. Jest bardzo dobrze. W tej chwili leczenie przyniosłoby więcej krzywdy niż zysku.

Białko monoklonalne wprawdzie jest ( 1,2d/ml), ale wyniki badań są rewelacyjne. Anemii nie ma, nerki pięknie pracują, wątroba także. Wszystko w normie! Czekamy. Mam wolne do 29 lipca, a więc ponad dwa miesiące. To taka ulga po ciągłych wlewach, iniekcjach i cotygodniowych wyjazdach do szpitala. Staram się korzystać z życia, bez ciągłego wracania do mojej choroby. Dlatego też wpisy na blog są tak rzadkie. W końcu to blog o moim życiu z tą paskudną chorobą. Tak więc żyję, chodzę na spacery, oglądam kryminały, bawię wnuki, udaję, że zagrożenia nie ma. Wiem, że to trochę złudne, ale przecież szkoda marnować czasu na ciągłe biadolenie. Co ma być to będzie. Niczego nie zmienię. Połykam kurkuminę i ostatnio jakieś grzybki, które mają wpływać na moją odporność. Jestem też zaszczepiona na covid, mogę więc spać spokojnie. Dam znać, gdyby co się zieniło.

Leave a Reply