Złodziejski proceder

Ukradli mi godzinę z codziennego życia! Pytam, jakim prawem? Mój czas jest dla mnie wyjątkowo cenny. Jeśli przeliczyć, ile życia mi w ten sposób ubyło, to wolę już nie dociekać, bo okazałoby się, że przerażająco dużo. Rozumiem, że już każdy wie, o jaką kradzież chodzi. Oczywiście o cofnięcie zegarów i przejście z czasu letniego na zimowy.
Już od dawna uważałam, że ta manipulacja czasem nie jest wcale dobrym pomysłem. A teraz, gdy mój szpiczak zaczął natrętnie odliczać dniówki, oddzielając misternie życie od niebytu (słowo „śmierć” nie chce mi się tu gładko wkomponować w treść wypowiedzi), utwierdziłam się w tym przekonaniu. Niby nic się nie zmieniło, a jednak już godzinę wcześniej idę spać, rezygnując z dziennej aktywności. Kto może mnie zapewnić, że nic szczególnego nie tracę? A może to jakaś wyjątkowo ważna godzina? Może właśnie w tym momencie ważą się moje losy, może Stwórca miał dla mnie jakąś atrakcyjną propozycję, a tu nagle bezczelnie i po chamsku wyłączają prąd!
Poszedłby człowiek z mężem na spacer
Poszłabym, ale on wraca z pracy o godzinie 15,30! Potem obiad, chwila relaksu i … „ciemność… widzę ciemność”! Niby mrok, a później ciemność nie powinny przeszkadzać w delektowaniu się czasem i przestrzenią, ale to już nie to. Nie zobaczę leżących na poboczu liści, nie dostrzegę figli wiatru w gałęziach drzew. Pozostaje wsłuchiwanie się w świat dźwięku i dotyku, a także delektowanie się zapachami otoczenia. No w porządku, niech będzie i tak, ale ja chcę dodatkowo wyraźnie widzieć, co mnie spotyka w czasie tego spaceru.
Moja mama nazywała ten czas „szarą godziną”. To czas, gdy nie jest jeszcze na tyle ciemno, by zapalić żarówkę i nie jest na tyle widno, by z tego zrezygnować. Zapalenie światła jeszcze niewiele zmienia, ale już jego niezapalenie nieco utrudnia sytuację.
A czas płynie!
Zanim mój organizm przywyknie do tego, że mimo późnej godziny nie powinnam jeszcze iść spać, upłynie wiele dni. Rozregulowany wskaźnik czasu w moim umyśle jeszcze wiele nabroi, zanim umysł uzna zastały stan rzeczy za stan pożądany i prawidłowy. Skradziona godzina kiedyś się odnajdzie, ale co się nakombinuję to moje! I nie jest to ani przyjemne ani mądre. Bo co tu dużo mówić, żadna to korzyść dla państwa i żadna dla społeczeństwa. Może więc czas zbuntować się i nie pozwolić tym na górze, by decydowali o godzinie w życiu każdego na dole. Natura doskonale wie, jak radzić sobie w takiej sytuacji, nie bądźmy więc mądrzejsi od niej, bo szans na to nie mamy żadnych!
Leave a Reply