Zaliczyłam drugi wlew

Zaliczyłam drugi wlew

Pozytywnie zaliczyłam pierwszy dzień drugiego cyklu mojej nowej chemioterapii. Już poprzedniego dnia rozpoczęłam dobową zbiórkę moczu, by próbki zawieść do laboratorium. Rano oprócz innych leków, które biorę standardowo, połknęłam 10 tabletek Dekxametazonu (sterydów), a w Lublinie kolejny wlew Melfuflenu.

Poszłoby szybko, gdyby nie procedury. Najpierw trzeba przyjąć się na jednodniowy pobyt w szpitalu i oddać krew na oznaczenie każdego rodzaju krwinek oraz oceny ogólnego stanu zdrowia (w tym funkcji nerek i wątroby). Lekarz może zdecydować o podaniu leku dopiero po otrzymaniu wyników badań, więc zaczyna się mozolny proces oczekiwania. Wyniki były na tyle dobre ( choć gorsze niż tydzień temu, ale doktor powiedział, że to dobry znak, bo prawdopodobnie lekarstwo zaczyna działać), że przepisano mi lek. Znów czekanie, aż apteka dostosuje dawkę do mojej wagi i do roboty!

W ciągu 15 minut płyn przez centralne wkłucie wędruje do żył. Zgodnie z procedurą po upływie 15 minut, potem po godzinie i trzeci raz po 2-4 godzinach pobierana jest jeszcze krew na oznaczenie w niej stężenia Melflufenu. Po wszystkim usunięcie igły z portu i… do domu. Czułam się dobrze, żadnych rewelacji żołądkowych czy krążeniowych. Poszliśmy z Rafałem ( który tym razem mnie zawiózł do Lublina) na obiad i na zakupy. Za tydzień do kontroli!

Leave a Reply