Z Aniołami pod rękę

Z Aniołami pod rękę

Czy wierzycie w Anioły? Czy ja wierzę? W końcu mój syn nosi imię jednego z nich (Rafał, czyli nomen omen, ten który leczy).

Właśnie wróciłam ze spaceru i (o zgrozo) byłam naocznym świadkiem karygodnej zbrodni. Otóż dobrze wypasiony kocur, (nie potępiam go, w końcu taka jego natura) upolował sikorkę. Rzadko wychodzę z domu, ostatnio w związku z infekcją na dworze nie byłam prawie tydzień, ale właśnie tego dnia, gdy skusiłam się na spacer, musiałam być świadkiem tego zdarzenia. Tylko mnie mogło przytrafić się coś takiego! Nieprzespana noc gwarantowana!

Aniołowie są wśród nas –  pióra

Od razu skojarzyłam to z przeczytanym niedawno w Internecie tekstem. Autor udowadniał, że Aniołowie (a. anieli, anioły) są wśród nas. Pilnują, otaczają opieką, chronią przed pokusami i niebezpieczeństwami związanymi z naszymi wyborami, a więc z naszą wolną wolą. Niestety nie dane nam jest ich widzieć, a może tylko nielicznym, bo zakładam, że są jednak wybrańcy. Te niebiańskie istoty robią wszystko, by dać nam o sobie jakiś znak. Nam pozostaje (jeśli w to wierzymy) świadomość ich istnienia, ale także umiejętność odbierania tychże znaków, jakie nasi „ochroniarze” bez wątpienia usiłują po sobie pozostawić. Podobno jest tych znaków określona liczba. Zapamiętałam tylko trzy. Jaki to ma związek z moim spacerem? Ano ma, bowiem jednym ze znaków są właśnie pióra spotykane w miejscach, gdzie rzadko widywane są ptaki. Chyba że to dowód rzeczowy po niedawnej kociej zbrodni. Skóra mi cierpnie na samą myśl, że ktoś pomyśli na widok walających się po trawniku piór biednego ptasiego denata, iż mógł to być jakiś Anioł, którego kontakt z człowiekiem został właśnie raz na zawsze przerwany.

Dowód 2. – zapach

Kolejnym dowodem na istnienie Aniołów i ich rozpaczliwych prób skontaktowania się z nami jest zapach. Nagle ni stąd ni zowąd czujemy delikatny, wyjątkowo subtelny bliżej nieokreślony przyjemny zapach. Możecie się śmiać, ale miałam to! Naprawdę czułam taki zapach! W moim przypadku byłby to jedyny dowód, który skłonna jestem zaakceptować. Był to zapach wanilii, a właściwie mieszaniny wanilii i konwalii… trudno to sprecyzować. Nie chcę podważać wiarygodności moich własnych odczuć, ale faktem jest, że jeżeli uznać przyjemny zapach za dowód istnienia anielskich istot wyższych to co zrobić z iście szatańskim zapachem tlącego się plastiku tak często odczuwanym na naszych osiedlach w sezonie grzewczym? I nawet obecność Aniołów nie zmieni faktu, że ten zapach (dowód ludzkiej głupoty) jest jednocześnie dowodem karygodnego procederu, będącego przyczyną tak wielu chorób nowotworowych. Pewnie mojego szpiczaka także. Amen.

Dowód 3. – muzyka

Ach, zapomniałabym. Jest jeszcze muzyka! Otóż jeśli nagle słyszymy muzykę, której źródła nie potrafimy określić, może to być dowód na anielską próbę szukania z nami kontaktu. I kiedy patrzę na mojego trzyletniego wnuka potrząsającego wyimaginowaną grzywą w rytm rockowej muzyki jestem pewna, że aniołowie istnieją. Mało tego. Jeden z nich właśnie wykrzykuje (bo śpiewem trudno to nazwać) wraz z zespołem Kabanos refren: „ całym moim sercem kocham cię, całym moim sercem koooocham…”

Drugi mój aniołek z podejrzaną iskrą w oku i miną Cry Melanie Martinez śpiewa angielski tekst bezbłędnie utrzymując linię melodyczną: „They call you cry baby cry baby”. A ja, choć nie znam zupełnie tego języka słyszę w tej piosence samą słodycz i szczęście. Tak, to muszą być kontakty z Aniołami!

Leave a Reply