Wlew Daratumumabu

Z niewielkiego 250-mililitrowego woreczka spływa potok przejrzystych kropel wprost do ujścia wenflonu tkwiącego w przedramiennej żyle. Wtorkowy wlew rozpoczął się z godzinnym opóźnieniem. Czas wlecze się w wyjątkowo spowolnionym tempie, jak głos przedwojennego śpiewaka nagrany na sfatygowanej już gramofonowej płycie.
Obok z większego, bo 50- mililitrowego woreczka skapuje w podobnym tempie inny medyczny specyfik. Całość dodatkowo podłączono do pompy, by przez nieuwagę nie przyspieszyć tempa. Całkowite opróżnienie nastąpi nie wcześniej niż po 4 godzinach. To Daratumumab, nowy lek na szpiczaka refundowany dopiero od 1 lipca. Sąsiad z lewego fotela dostaje krew. Pewnie ma spadek czerwonych ciałek. Hemoglobina poniżej 7 g/dl zawsze jest wskazaniem do transfuzji. Każdy chory z pięciu zajętych foteli na sali zabiegowej dostał Clemastinum. Unikamy w ten sposób nudności, ale wpadamy w wymuszoną drzemkę. Wyglądamy jak śnięte muchy z bezwładnie kiwającymi się głowami ciągle opadającymi na ramiona i piersi. Zabawny widok. Drobniutka starsza pani leży na zbyt dużym jak dla niej fotelu, ledwie dostając nogami do podnóżka. Jej głowa sięga połowy oparcia, sprawiając wrażenie wiekowej lalki Barbie. Imponujący wzrost jej sąsiadki stanowi kontrast dla filigranowych rozmiarów staruszki. Wzruszające. Zepsute lalki podłączone plastikowymi rurkami do szumiących maszyn podtrzymujących ich używalność.
Pewnie w niedalekiej przyszłości będzie to skuteczny sposób na każdą chorobę: choroba=kroplówka=zdrowie. Oby jak najszybciej, dopóki nerki obciążone chemikaliami nie odmówią posłuszeństwa.
O 14,30 przeprowadzka na odziały szpitalne znajdujące się na górnych piętrach. Pobyt jednodniowy kończy na dziś swą działalność. Wszystkim, którzy mają podłączone kroplówki, kapanie zakończy się na piętrach szpitala. To tam inne panie pielęgniarki i inny lekarz dyżurujący będą mieli na nas oko. Tak jest zorganizowana praca w szpitalu, gdzie wyraźnie widać braki kadrowe. O 18,00 spada ostatnia kropla. Jeszcze lekarz mierzy ciśnienie, pyta o samopoczucie, osłuchuje .. i do domu, by w piątek znów karnie zjawić się po kolejną dawkę zdrowia, tym razem krócej, bo tylko w zastrzyku. Oby zadziałało!
Łez mi potrzeba do zwilżenia oczu
wyschło źródło perlistej rosy
nawet żal nie wyciska życiodajnych kropli
pustynia
spękana żarem uczuć
wypaliło się
zamieniło w popiół
***
Pożycz łez strapionemu
podziel się płaczem z cierpiącym
może być smutek
lub rozpacz
nie liczę na spazm radości
choć podobno
można płakać ze szczęścia
(B.F.)
Leave a Reply