W kupie siła – nie jestem sama!

Diagnoza to czarna rozpacz. Z taką nowiną trzeba się powoli oswajać. Początki są potwornie trudne. Żeby móc oddychać, wbiegałam na górę i gdy nikogo nie było w domu, krzyczałam z rozpaczy. Wtedy na krótko czułam ulgę, bo puszczał ból w klatce piersiowej. Żegnałam się z życiem, które przecież było bardzo szczęśliwe.
Rozpaczał też Grzesiek. Nie w domu. Gdzieś w pracy, by mnie nie dołować. Dotknęło to też dzieci i bliskich. Wszystkim zatruła życie ta moja choroba. Ale sobie z tym poradziliśmy całkiem nieźle! Ania przejęła rolę specjalisty od szpiczaka. Czyta najnowsze informacje w medycznych anglojęzycznych pismach i wie chyba więcej na temat tej choroby, niż niejeden lekarz. Rafał stawia na humor, kazał mi się zaprzyjaźnić z moim nowotworem, nazwać jakimś imieniem i lać go w mordę ( chyba tak się wyraził). Powiedział, że dożyję jeszcze babcinej demencji, więc nie ma powodu do rozpaczy! A w ogóle twierdzi, że ta choroba to mój wymysł! Miśka przeprowadziła się z Warszawy, by móc wozić mnie na terapie. Jest singlem, więc mogła sobie na to pozwolić ( przy okazji wyzwalając się ze szponów korporacji).
Nie jestem osobą, która cierpi w milczeniu. Nie kryłam się z moją chorobą. Wszyscy o niej wiedzą. Pocieszają, dają przykłady innych przypadków. Mówią o swoim życiu. Jest łatwiej! Wiedza, że nie jest się jedyną dotkniętą przez los osobą, łagodzi ból. Nic tak nie cieszy, jak świadomość, że inni mają gorzej. Rety, jakie to ludzkie! Ale skuteczne, sprawdziłam!
Jestem szczęściarą. Mam wokół siebie ludzi, którym na mnie zależy. Rodzinka wsadziła mnie pod klosz. Grzesiek jest cały czas gotowy pomagać. O dzieciach już nie wspomnę. Rodzice Grześka ( najlepsi teściowie pod słońcem) skutecznie zastępują mi moich rodziców. Są Kasia z Robertem, Renia, Ulka. Koledzy ze szkoły wspierają mnie myślą i SMS-ami. Mam Zosię, Jolę, Elę i Krysię… oraz życzliwych sąsiadów. Czuję tę moc! Jestem wdzięczna i naprawdę to doceniam. Wiem, że zawsze mi pomogą, gdy o pomoc poproszę. To daje siłę. Ale najlepiej nakręcają mnie moje wnuki. Kiedy przyjeżdżają, nie myślę o chorobie. Nawet zmęczenie jest budujące. Ninka jest już taka duża. I taka piękna! Kiedy minęło te 5 lat?! Oli wywalcza z zapałem samodzielność. Nie chce niczyjej pomocy, złości się, gdy jest wyręczany. Słodziaki! Uwielbiam je!

Stefan, może być Stefan 🙂 Lej Stefana 🙂
właściwie nie ma słów dość dobrych, żeby jakoś sprostały Twoim doświadczeniom. To takie trudne, kiedy ktoś cierpi a już szczególnie, gdy cierpi ktoś bliski. Wierzę, że dajesz radę, i w tych mrocznych przestrzeniach odnajdujesz też jakieś mniejsze i większe radości. I że będzie coraz więcej tych radosnych przestrzeni. Tak będzie. Na pewno. Aż wreszcie mrok się skurczy do małego ziarenka. Trzymaj się jasnej strony życia i uważaj, bo wkrótce nadjadę.
Oczywiście, że daję radę! Nie sądziłam, że ten blog da mi tyle radości. Skutecznie zabija czas i pozwala się wygadać. A czytanie komentarzy to prawdziwa frajda!Ostatnie zdanie zabrzmiało złowieszczo, ale nie strasz, tylko przyjeżdżaj! Rozpalimy grilla i wypijemy piwko ( ja lampkę wina, mam pozwolenie od lekarza).
Basiu nie jesteś sama nikt z nas nie jest sam may rodziny i ludzi którzy są w tej samej sytuacji i się będziemy wspierać na wzajem. Ja bardzo nie mogę Wam pomóc ale pamiętam o wszystkich chorych szczególnie w modlitwie do świętego Pelegryna
Małgosiu, kochana jesteś.Módl się za mnie, bo modlitwy dobrych ludzi są wysłuchiwane.Wiesz, że także możesz na mnie liczyć.
Dzien dobry.
Szanowna Pani choruje na szpiczaka od 2 lat z zainteresowaniem sledze Pani bloga i chcialbym Pani przekazac namiary do lekarrza specjalisty od neuropatii.Chcialbym nadmienic, ze u Mnie dolegliwosci daly znac o sobie ze poruszalem sie o kulach.Teraz bolowo jest znacznie lepiej jak rowniez chodze bez kuli. Namiary na Pania doktor.Dzwonimy na infolinie 22 710 33 33 prosimy o wizyte do dr.Anna Blazucka specjalista neurolog .Dr przyjmuje w roznych miejscach w Warszawie oraz w Otwocku w Europejskim Centrum Zdrowia moze ta wiadomosc sie przyda dla Pani jaki innych pacjentow. Zycze wytralosci oraz zdrowia w walce z naszymi przypadlosciami.
pozdrawiam
Robert Nej
Bardzo dziękuję za troskę. To takie miłe i krzepiące. Na razie moją neuropatię kontroluje i trzyma w ryzach D-L Methadon. Mogę normalnie żyć. Choć zdarzają się gorsze dni. Wiem jednak, że po dołku zawsze przychodzi górka. Dziękuję raz jeszcze.