Są rzeczy gorsze niż szpiczak

Są rzeczy gorsze niż szpiczak

Nigdy nie sądziłam, że może być coś gorszego niż moja choroba. Po diagnozie świat mi się zawalił. Oswajanie się z takim stanem rzeczy trochę potrwało i kiedy nauczyłam się żyć z tym nieszczęściem, Putin przemeblował świat. Nagle wszystko zbladło wobec ogromu nieszczęść, jakie spowodowała ta agresja.

W moim miasteczku przy wschodniej granicy pojawili się ludzie w potrzebie. Jestem dumna z postawy Polaków. Dumna z ich empatii i przyjaznej postawy wobec uchodźców. Zastanawiałam się, co ja mogę zrobić, by komuś pomóc. I wtedy zjawiły się one. Ale po kolei.

Zawsze byłam przeciwniczką wynajmowania osób do sprzątania mieszkania. Robiłam to sama. Wydawało mi się, że w ten sposób udowadniam swoją siłę i gospodarność. Ot pani na włościach (śmiechu warte). Jak to? Ktoś obcy ma oglądać mój bałagan? Ma zaglądać we wszystkie moje kąty i ścierać moje kurze? A nuż jeszcze sobie coś złego o mnie pomyśli. Taka małomiasteczkowa mentalność. A jednak nagle przyszło mi zmienić zdanie. Nie dlatego, że szpiczak bardzo nadwyrężył moje zdrowie (czuję się naprawdę dobrze), że nie daję rady, że nie mam siły, że słaba… To nie to. Pewnie to głupio zabrzmi, ale chciałam pomóc kobietom, które wojna wypędziła z Ukrainy. Ktoś powie: „Dobra mi pomoc, jeśli zmuszam kogoś do pracy.” A jednak.

Pojawiły się na progu mojego domu. Dwie panie z obwodu donieckiego. Jedna z dwójką dzieci, druga w kraju zostawiła syna broniącego Odessy. Same opuściły kraj i zamieszkały w moim miasteczku. Nie chciały siedzieć bezczynnie i bić się z myślami, czy bliscy żyją, czy są bezpieczni. Pieniądze też bardzo by się im przydały. W końcu żyć trzeba. Zgodziłam się. Idą święta, czas na wiosenne porządki. Zrobiły w moim domu przysłowiowy błysk. Hojnie zapłaciłam za wykonaną pracę. Uczęstowałam kawą, herbatą i ciastkami. Zrobiłam kanapki, zmusiłam do zjedzenia obiadu. Udało nam się nawet porozmawiać, w czym pomogła obustronna znajomość języka wroga.

Poszły zmęczone, zostawiając mnie z mieszanymi uczuciami, choć w poczuciu spełnionego obowiązku. Pomogłam czy nie? Z pewnością ułatwiłam przeżyć kolejny dzień na obczyźnie. Czas płynie szybciej, gdy ręce i myśli zajęte. O jeden dzień bliżej do powrotu. Oby.

Leave a Reply