Oj boli!!!

Przestało już być tak kolorowo! Ból ramion nie daje mi normalnie funkcjonować.
Mija trzeci tydzień drugiego cyklu chemioterapii – 17-sty dzień od drugiego wlewu Melflufenu.
Nie mogę podnieść prawej ręki, z lewą także nie jest lepiej. Już sama nie wiem, czy boli mnie bark i staw, czy kości przedramienia. Nie działają leki przeciwbólowe. Tramal, taki przez innych wychwalany, tu pozostaje bezużyteczny. Fakt, że brałam tylko 50 mg, bo przy moich opiatach na polineuropatię trochę się obawiałam reakcji.
Na wizycie kontrolnej lekarz stwierdził, że to wpływ leku (Melflufen) i jakoś muszę go znieść. Na szczęście to jest ból, który towarzyszy jakiemuś ruchowi czy wysiłkowi. Kiedy nie poruszam rękami, nie jest źle. Dzięki temu mogę spać w nocy. Jedynie zmiana pozycji jest wyjątkowo bolesna. Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak modlić się i mieć nadzieję na szybką reakcję mojego organizmu na leki. Może wtedy będę miała trochę spokoju. Przydałby mi się odpoczynek od wszelkich trucizn. Wierzę, że się uda.
Leave a Reply