Muli mnie ta rzeczywistość

Muli mnie ta rzeczywistość

Nie sądziłam, że kiedyś to napiszę, a jednak. Nie mogę sobie poradzić z przymusem wypicia ok. 3 litrów wody dziennie. Nie miałam z tym dotąd żadnych problemów, mało tego, dziwiłam się ludziom, którzy się do tego przyznawali. A mnie teraz muli już po pierwszej szklance wody!

Po raz kolejny moja pycha została ukarana. To nie pierwszy raz dostaję prztyczka w nos zaraz po tym, jak odtrąbię jakiś sukces. Na przykład od razu złapałam infekcję, kiedy bezczelnie głosiłam tezę, że mnie przeziębienie się nie ima. Kupiłam sobie piękną sukienkę na wesele bratanicy… przez infekcję musiałam zostać w domu. I po co mi to było?!

Methadon wywołuje u mnie mdłości

A to wpływa na mój apetyt. A właściwie, nie wpływa, a zupełnie go zabija. Nawet wody nie mogę zbyt dużo wypić, choć doskonale wiem, że muszę, aby chronić moje nerki. Wczoraj kontaktował się ze mną mój lekarz. Wysłałam (zgodnie z poleceniem) wyniki morfologii i ustaliliśmy, co dalej z tym fantem. Mam zmieniony antybiotyk, bo poprzedni przestał działać. Niby przeziębienie mija, ale miałam wrażenie, że zaczyna się jakiś stan zapalny zatok. Teraz mam raz dziennie brać Unidox. Zastrzyki, które brałam na podwyższenie poziomu białych ciałek krwi, zadziałały i moja odporność, przynajmniej na jakiś czas została odbudowana. Jako że biorę niedużą dawkę Melflufenu, powinnam jakoś zregenerować siły. Żeby tylko już wreszcie minęło to przeziębienie!

Cieszę się, że należę do facebookowej grupy metadonowej

Dzięki temu mogę rozmawiać z ludźmi mającymi ten sam problem. Mdłości, a nawet wymioty są najczęstszym niepożądanym objawem zażywania Metadonu. Mdli mnie od rana do wieczora. Rano biorę 10 kropli Promethazinu i jakoś udaje mi się zjeść śniadanie, ale czasem muszę poprawić kolejnymi 10 kroplami, by dało się coś jeszcze przełknąć. A kiedy już przyzwyczaję organizm do Metadonu, zwiększam dawkę o kolejne 2 krople i mdłości zaczynają się od nowa. Muszę dotrzeć do dawki docelowej (35 kropli), by mieć pewność, że zrobiłam wszystko, by zadziałał na mojego raka. Już mi niewiele zostało. Teraz jestem na 30 kroplach, a więc jeszcze 5 i basta!

Kiedy człowiek wspólnie ponarzeka, wiedząc doskonale, że biadoli z kimś, kto czuje to samo, od razu lżej na duszy. Z drugiej strony wszystko wytrzymam, byleby tylko końcowy efekt był zadowalający. Mam na myśli pozbycie się tego gada, który niszczy moją duszę i ciało. Ale do czasu!!!

Leave a Reply