Mogło być gorzej!

Czasem czuję, jak uchodzi ze mnie powietrze i wydaje mi się wtedy, że życie potraktowało mnie wyjątkowo niesprawiedliwie. Dopada mnie wtedy swoisty ból rozczarowującej, chociaż godnej odnotowania prawdy, że świat nie będzie na mnie czekał, nawet się nie zatrzyma ( także na wieść o mojej śmiertelnej chorobie). Jeśli mimo wszystko nie ruszę mu naprzeciw, świat po prostu przejdzie obok mnie.
Dotychczas nie miałam czasu na zastanawianie się nad sensem życia. Teraz mam. Dalajlama zapytany o to, co najbardziej zadziwia go w ludzkości odpowiedział: „Człowiek, ponieważ poświęca swoje zdrowie, by zarabiać pieniądze. Następnie poświęca swoje pieniądze, by odzyskać zdrowie. Oprócz tego jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości. Żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera, tak na prawdę nie żyjąc”. Mieszczę się, a właściwie mieściłam w granicach tej definicji. Jestem o tyle w dobrej sytuacji, bo mam czas, by wyciągnąć z tego wnioski ( fakt, że po postawieniu mnie pod ścianą przez siłę wyższą).
Moje życie przed chorobą było naprawdę spełnione
Dobry mąż (19 kwietnia 38 rocznica ślubu), małżeństwo bez najmniejszego kryzysu zdarza się wyjątkowo rzadko; trójka udanych dzieci, z których możemy być dumni, zabezpieczona przyszłość każdego z nich, a przynajmniej udało nam się zapewnić im dobry start w życie; piękny, przytulny dom w najpiękniejszym miasteczku w Polsce Włodawie nad Bugiem ( to moja subiektywna opinia), no i wyjątkowi rodzice, którzy nigdy nie wtrącali się w nasze życie, a wspierali ze wszystkich sił; ostatnio największą radością są wnuki- Ninka i Olaf, przecudne słodziaki, najpiękniejsze i najmądrzejsze pod słońcem ( mówię to jako szczęśliwa babcia)! Tylko korzystać z życia i dziękować Bogu za te dary. Choroba tego nie zmieniła. Zmieniła sposób postrzegania.
Doceniłam w pełni to, co mam, dlatego tak bardzo chcę żyć! W telewizji ostatnio leci jakaś reklama, w której wypowiadają się stulatkowie. Sens ich wypowiedzi jest taki, że człowiek w środku jest zawsze młody i pełen chęci działania. Wiek nie ma z tym nic wspólnego. Ilość przeżytych lat odbija się jedynie na fizyczności, dlatego to nasze ziemskie życie zawsze postrzegane będzie jako krótkie. Jestem szczęściarą! Dostałam od losu 58 lat bardzo szczęśliwego życia, dostaję więcej, jedynie trochę trudniejszego. Inni nie maja takiej szansy.
A czy nie jest tak, że to co przychodzi z trudem ma lepszy smak, jest bardziej doceniane a czasami nawet celebrowane. To co przyszło bez trudu i wysiłku bywa roztrwonione i mija niepostrzeżenie niezauważone. Też doceniam to co mam, więcej nie potrzebuję choć wnuki by się przydały,
Wnuki będą! Czuję, że już niedługo. A gdy się pojawią, nic już nie będzie takie samo. Przewartościujesz świat, potrzeby, odczucia i emocje. Cudne uczucie! Życzę Ci tego z całego serca!