Bo coś trzeba zrobić z wolnym czasem…
- kwiecień 20, 2018
- admin
- 0 Comments

Czas jest moim sprzymierzeńcem i wrogiem. To, że jest on u chorych na nowotwory w pewien sposób ograniczony, rodzi żal z powodu tak szybkiego jego upływu. Ale kij ma dwa końce! To oznacza także, że musimy go należycie wykorzystywać. Nie wolno nam marnować go w nadmiarze. Bo, że każdy go marnuje, to oczywiste i nieuniknione. Rozsądek każe nam sycić się każdą chwilą, ale syć się mądralo, gdy łupie w kręgosłupie albo mdli na widok kolejnej dawki tabletek czy wlewów.
Odkąd nie pracuję, wolnego czasu mam w bród. Minęła mi na szczęście faza biadolenia i użalania się nad sobą. Biorę życie za bary! Zamierzam dożyć późnej starości i to w formie na tyle dobrej, by nie być ciężarem dla bliskich. A co robię z moim czasem? Czepiam się wszystkiego. Czytam zaległą lekturę, sięgam po ulubione filmy, chodzę na spacery, dbam o mój ukochany dom ( po generalnym remoncie jest moim miejscem na ziemi), gotuję…

Zabrałam się nawet za robienie na drutach ubranek dla lalek Barbie. Miał to być sposób na zarabianie, ale nie było zainteresowania i całość kolekcji przejęła z radością moja wnusia. Mój trud ( także trud Moniki) nie poszedł więc na marne! Teraz robię łapacze snów dla mojej synowej. To nowa moda w aranżacji wnętrz. Sięganie do indiańskich tradycji, coś między amuletem, a totemem wieszanym na ścianie. Ładne!
Pracuję też nad kufrem na pościel – powstanie ze starej szafki. Dziś zabezpieczyłam boki krawędziami i przygotowałam pole do działania Grześkowi. Trzeba tylko wzmocnić deseczkami dół wykonany ze sklejki i przymocować drzwiczki. Do tego potrzebna jest wkrętarka i piłka, a to już męska robota. Wychodzi naprawdę świetny pojemnik na dodatkową pościel, której teraz nie mam gdzie podziać. Wszystko w kolorze brązu, bo pasowane będzie do innych mebli. Pomalowałam ławeczki i posadziłam kwiaty w nowych donicach. Kilka kwiatów wyszyłam na Moniki spodniach. Podobno są modne. Jestem z siebie dumna! Lubię mieć dużo roboty. Mam wówczas poczucie, że nie marnuję czasu. Amen!
Zauważyłam też, że kiedy mam coś do roboty, lepiej się czuję. Nie rozmyślam nad moim samopoczuciem ( fakt, że czuję się całkiem dobrze, zważywszy na okoliczności).

Leave a Reply