Badania kliniczne = życie pod kontrolą

Badania kliniczne = życie pod kontrolą

Dziś miałam drugą kontrolną wizytę u hematologa. I tak co tydzień.Badania krwi nieco się stabilizują. Lekarz stwierdził, że Meflufen tak właśnie działa. Dawka leku wyzwala w układzie odpornościowym istną burzę. Białe ciałka maksymalnie się namnażają, by zwalczać intruza, obniża się ilość płytek krwi ( co może prowadzić do wylewów i zasinień), na razie tego nie zauważam. Płytki spadły do 184, ale ciągle są w normie. Krwinki czerwone-3, 34, Hemoglobina-10,4. Nie jest źle. Później szpik powinien radzić sobie z odbudową formy. Zobaczymy, co czas przyniesie. Czuję się dobrze.

 Złapałam infekcję

Wczoraj solidnie popracowałam na działce, no i doigrałam się! Ostatnio czułam się nad wyraz dobrze i zapomniałam, że powinnam na siebie uważać. Przeziębiłam się i teraz siedzę w domu, zamiast korzystać z uroków słonecznej wiosny. Czuję lekki ból gardła, pojawił się kaszel i osłabienie. Dyszę, jak złowiony sum.  Jestem na siebie wściekła! Wzięłam Theraflu, choć nie mam pojęcia, czy to dobry pomysł. Chyba się bardziej osłabiłam, bo przecież łykam tony tabletek wszelkiego sortu, wpisanych w kurację antyszpiczakową.

Nie mogłam spać

Kaszel wprawdzie niezbyt męczący, ale dał mi do myślenia. Bałam się o płuca i oskrzela. Było mi duszno. Oczyma wyobraźni widziałam już żałośnie niską hemoglobinę i nieliczne pełzające czerwone krwinki, które nie mają siły dostarczać tlenu do moich biednych komórek. No i oczywiście jedynie ślad krwinek białych, które zamiast mnie bronić, wzięły nogi za pas. Nieliczne leżą do góry brzuchami i dogorywają. Rano zadzwoniłam do mojego doktora. Powiedział, że taki stan może być wynikiem właśnie spadku białych krwinek. Muszę natychmiast zrobić morfologię, bo być może trzeba mi będzie podać jakieś „ rozruszacze”. Lekarz rodzinny osłuchał mnie dokładnie i stwierdził, że wprawdzie góra oskrzeli trochę szeleści, ale nie da mi dodatkowego antybiotyku ( biorę przecież osłonowo jeden o bardzo szerokim spektrum działania) i Deflegmin wystarczy. Usiłowałam nakłonić panią doktor na zwiększenie dawki leku, który biorę (chyba jestem lekomanką), ale była nieugięta. Pokornie przyjęłam to do wiadomości (choć czułam wyraźny niedosyt) i z Deflegminem w garści wróciłam do domu. Wyniki morfologii imponujące! Nie wierzyłam oczom!

Erytrocyty: 3,72 (norma 4-5) tydzień temu: 3,35

Leukocyty: 5,20 (norma 4-10) tydzień temu: 10.23

Hemoglobina: 11,3 (norma12-16) poprzednio: 10,4

Hematokryt: 36,5: (norma 37-47) poprzednio: 30,6

MCV– średnia objętość czerwonych ciałek we krwi: 98 (80-94)

Płytki krwi: 166 ( 120-400) poprzednio 186

Jest inne rozłożenie subkultur białych ciałek w ogólnej liczbie leukocytów; za dużo neutrocytów, a za mało limfocytów, ale w końcu wszystkie walczą o moją odporność, więc cieszę się z takiego stanu rzeczy!!! Organizm po dołku ( jaki zawsze wywołują leki) wyraźnie się zregenerował. To znaczy, że szpik pracuje.  Nabrałam nadziei, że i białko monoklonalne zacznie wreszcie spadać.

Jaki by nie był powód do łez, i tak w końcu trzeba wytrzeć nos.
Heine

Leave a Reply