Badania kliniczne – walczę o odporność!

Badania kliniczne – walczę o odporność!

Jestem po wizycie kontrolnej 15. dnia piątego cyklu terapii Melfuflenem. Tydzień temu miałam solidny zjazd białych ciałek (poziom krytyczny- jak stwierdził lekarz). Zupełnie tego nie odczułam, ale znów musiałam ratować odporność zastrzykami z czynnikiem wzrostu.

Doszłam w tym do perfekcji! Oczywiście poskutkowało, tak jak poprzednim razem! Teraz mam ich w nadmiarze. Podniósł się też poziom hemoglobiny i erytrocytów. Właściwie to bez potrzeby jechałam z Anią i Moniką 100 km do Lublina w trzydziestostopniowym upale. Wiedziałam, że po zastrzykach odporność wzrośnie. Gdybym miała dostęp do wyników morfologii, sama potrafiłabym je zinterpretować. Niestety udział w badaniach narzuca na mnie pewne obowiązki. Coś za coś. Doktor powiedział, bym nie martwiła się tą huśtawką. Po wlewie zawsze będą spadki, ale trzeba ratować się wspomagaczami i dopóki można, nie rezygnować z chemii. Jest reakcja, białko spada, więc trzeba z tego korzystać. Nigdy nie wiadomo, jak zareaguje organizm na nowe leczenie. To niestety zawsze jest wielka niewiadoma. Na szczęście do tej pory ciągle udaje mi się unikać infekcji, choć przyznać muszę, że specjalnie o siebie nie dbam.

Czas urlopowania

Teraz delektuję się obecnością córek, zięcia i wnuków. Mają urlop, a Włodawa jest idealnym miejscem na odpoczynek. Bliskość wielu jezior (w tym J. Białego- jednego z najczystszych jezior w Polsce), ścieżki rowerowe, graniczna rzeka Bug, lasy… chce się żyć! Nawet upał łatwiej tu znieść. Ładuję akumulatory. Nie drażni mnie nawet wszechobecny rozgardiasz, choć lubię ład i porządek wokół siebie. Potrzeba ciągłej aktywności zmusza mnie do rezygnacji z użalania się nad sobą. Choć co tu dużo mówić, bardzo to lubię!

Żyj dniem dzisiejszym, bo wczoraj już nie ma, a jutro może nigdy nie nadejść.

– temyśli.pl

Leave a Reply