Badania kliniczne – nowa porcja chemii

Mam za sobą trzeci wlew, tym samym rozpoczęłam trzeci cykl mojej chemioterapii (przypominam, że wlewy mam tylko raz w miesiącu. Lekarstwo ma jakieś spowolnione wchłanianie).
Dojście centralne spisuje się na medal. Nikt nie wkuwa mi się do żyły, tylko do portu. Nie czuję zupełnie podawanie leku i przepłukiwanie żył. Wlew trwa tylko pół godziny, więc nie jest źle. Tego dnia biorę także sterydy. To ich nie lubię bardziej niż medykamentu, bo jakoś mnie rozbijają wewnętrznie. Oczywiście muszę też przez nie brać proszek na sen. Na drugi dzień dostaje wypieków i drżączki.
Z lekarzem za pan brat
Jest tendencja spadkowa IgG (29,50 ; 23,62; 19,33 g/l) co zdaniem lekarza jest widomym znakiem, że kuracja działa. Wierzę mu, bo bardzo chcę w to wierzyć!
Bóle ramion ciągle są, choć nie powinny ( mój doktor już kolejny raz sugerował leczenie głowy), łatwo mu żartować! To ja czuję ten ból, choć przyznać muszę, że po spotkaniu i bardzo „specyficznych” rozmowach, te bóle łagodnieją. Może mnie trzeba po prostu od czasu do czasu solidnie opieprzyć!!!
Dałam lekarzowi ulotki ze stroną mojego bloga. Obiecał dawać pacjentom. Ostatnio prosił mnie o chwilę rozmowy z pacjentem, którego czekało to samo leczenie i który był pełen obaw. Zamiast rozmawiać ze mną, w przyszłości może czytać to, co napiszę. Zostawiłam ulotki w szpitalu. Są stoliki dla rodzin, kąciki z informacjami dla pacjentów… może ktoś skorzysta z moich doświadczeń.
Diagnoza
Przeszłam przez wrota piekieł
z alarmującym dzwonkiem u drzwi
przeciąg nie zgasił mojej świecy
trochę ją rozhuśtał
rozedrgał
ale pali się nadal
jasnym płomieniem
podsycanym nadzieją
( B. F.)
Leave a Reply