Badania kliniczne – kuracja przesunięta w czasie

Mam za sobą wizytę kończącą piąty cykl kuracji Melflufenem. Niestety zgodnie z tworzącą się na moich oczach i moim ciele tradycją znów mam spadek białych ciałek krwi. Oznacza to, że moja odporność znów jest krytyczna.
Doktor przezornie stwierdził, że nie może mi przepisać kolejnej dawki lekarstwa, bo najważniejsze jest, by nie szkodzić pacjentowi (oczywiście nie więcej niż to konieczne). Tak więc na razie mam przesunięcie rozpoczęcia szóstego cyklu o tydzień. Nie dostałam też zastrzyków na odbudowę neutrofilii. To taka forma zaufania do szpiku, który może łaskawie zechce wziąć się do dzieła i podjąć pracę, do której jest stworzony. Jeśli po tygodniu nie będzie poprawy, dostanę zastrzyki, a cykl zostanie przesunięty o kolejny tydzień
Chyba zaczynam przywykać do tego wszystkiego
Ze spokojem przyjmuję to, co niesie mi los. Wcześniej wyjechałam na wczasy, wczoraj byłam na spotkaniu z koleżankami, a na sobotę zaprosiłam gości. Nie boję się zagrożenia bakteriami czy grzybami. Co będzie to będzie, żyję tak, jakby nie było choroby (no może nie do końca, ale jednak). Z drugiej strony zaczynam wierzyć w moc mojego organizmu. Mimo słabych wyników morfologii, jakoś potrafi się bronić przed ewentualnymi zakażeniami (to ta kurkumina, jak nic!).
Wyniki morfologii dla zainteresowanych: (HCT- 24,9%, HGB-8,6g/dl, LYM-0,67K/uL, MCH-35,5pg, PLT-60K/uL, RBC-2,42M/uL, WBC-1,75K/uL,NEU-0,57K/uL, PCT-0,06)
Leave a Reply