Badania kliniczne – białe ciałka pikują w dól

Badania kliniczne – białe ciałka pikują w dól

Tydzień po czwartym wlewie nastąpiło solidne tąpnięcie w wynikach. Na łeb na szyję lecą białe ciałka krwi. Neutrofile spadły do 0,53 K/uL (norma Luxmed-u: 2,25- 7,35, szpitalna: 2,80 – 6,80). Sytuacja zrobiła się poważna. Wymyśliłam wcześniej, że nie pojadę do Lublina, tylko zrobię badania u siebie we Włodawie (mam takie prawo zagwarantowane umową o badaniach klinicznych).

Wysłałyśmy skan badań do doktora i reakcja była natychmiastowa.

– Jak się pani czuje, pani Fajge?

– Dobrze, jak na okoliczności.

– Nie gorączkuje pani?

Nie gorączkowałam, nie kasłałam, nie czułam się jakoś wyjątkowo osłabiona. Ale świadomość złych wyników spowodowała, że w moje jako tako unormowane życie wkradł się lęk.

– Musi pani przyjąć ZARAZIO – czynnik wzrostu neutrofili – kontynuował mój doktor. Podawać przez 5 dni zastrzykiem pod skórę. Po dwóch dniach morfologia i w razie braku poprawy przyjazd do Lublina- nie wiedziałam, czy do szpitala na oddział czy tylko na wizytę do gabinetu, wolałam się nie dopytywać.

– A tak w ogóle to ma pani kwarantannę. Kontaktować się tylko ze zdrowymi, a najlepiej wcale. Nie wychodzić do ludzi, nie prowokować losu. Wszelkie sprawy niech załatwiają domownicy – zakończył.

Akcja-reakcja

Grzesiek natychmiast zamówił lek w aptece i ruszył do mojej pani doktor medycyny rodzinnej. Ma moje wszystkie badania, na bieżąco jest informowana o przebiegu choroby, przepisuje leki zawarte w zaleceniach będące przedłużeniem kuracji antyrakowej. Tego leku jeszcze nie ma w spisie i nie wiedzieliśmy, czy będzie mogła (zgodnie z wytycznymi NFZ-u) mi go przepisać. Ale jest to lek interwencyjny, więc nie było problemów. Pani doktor wprawdzie nie było, ale receptę wypisał bez problemu inny lekarz. Sama sobie zrobiłam zastrzyk (nigdy wcześniej nie musiałam, ale konieczność zmusi człowieka do wszystkiego). Teraz czekam na efekt. Nic nie robię, bumeluję na całego, leżę, czytam buszuję po Internecie.

Po kolejnej rozmowie z doktorem ustaliliśmy, że nie robię żadnych badań, biorę przez pięć dni zastrzyki i przyjeżdżam do Lublina dopiero na standardową wizytę kontrolną. Jeśli zaczęłoby się dziać coś niepokojącego ( np. gorączka)mam dać znać, będziemy wtedy ustalać , co dalej. Zakładam, że wszystko pójdzie jak po maśle, zastrzyki zrobią swoje, a i sam organizm stanie na wysokości zadania i zacznie odbudowywać białe ciałka krwi.

Leave a Reply