Rozpoczęłam ósmy cykl terapii Daratumumabem

Rozpoczęłam ósmy cykl terapii Daratumumabem

Wczoraj zgodnie z Programem Lekowym rozpoczęłam ósmy cykl kuracji antyszpiczakowej nowym lekiem o nazwie Daratumumab (C8D1- cykl ósmy, dzień pierwszy). Oznacza to, że to ostatni cykl, w którym oprócz głównego leku immunologicznego otrzymuję jeszcze zastrzyk Bortazomibu i Dexamethason.

Mam miesięczne opóźnienie spowodowane przygodą z SEPS-ą (lub koronawirusem, bo tego wykluczyć bez testu się nie da). Moi znajomi, z którymi razem rozpoczynałam leczenie tym samym lekiem są już na kolejnym etapie, czyli przyjeżdżają tylko raz w miesiącu na wlew Daratumumabu. Bortezomib odstawiony. Też bym tak chciała. To takie komfortowe! Zamiast dwa razy w tygodniu wyjazd jednorazowy. Ileż wolnego czasu! Nie trzeba ciągle myśleć o tym i organizować częstych wyjazdów. Przecież nie jadę sama. Ktoś zawsze mnie wiezie, poświęcając swój czas. Ten ktoś to oczywiście niezawodny i opiekuńczy Grzesiek albo Miśka, która jest dziennikarką i na szczęście może też pracować zdalnie. Wyniki z morfologii i biochemii mam bardzo dobre. Nawet hemoglobina pomału rośnie i jest już na poziomie 11,7g/dl Nie miałam takiej od bardzo, bardzo dawna. To oznacza, że szpik radzi sobie z zagrożeniem. W końcu w szpiczaku to on jest atakowany. Spada białko całkowite (6,182g/dl) To poniżej normy. Chciałabym wierzyć, że przyczyną takiego stanu rzeczy jest spadek białka monoklonalnego, ale tego nie da się stwierdzić bez badania poziomu tego białka (szpiczakowcy wiedzą o co chodzi). Po SEPS-ie jego poziom lekko wzrósł, z 0,53 g/dl na 0,70g/dl, podobno mieści się to w granicach błędu laboratoryjnego. Nie będę się sprzeczać z lekarzem, bo bardzo mi to odpowiada. Kolejne badanie białek specyficznych prawdopodobnie po zakończeniu tego cyklu, czyli za miesiąc. Wtedy wiedziałabym z pewnością, na czym stoję.

Koronawirus nadal rządzi

Skóra cierpnie na wieści ze Śląska. Jak zwykle ktoś na czas nie zareagował, ktoś zapomniał, ktoś przegapił, a ludzie cierpią. Nie wierzę, że nie można było tego przewidzieć. Na Lubelszczyźnie też mamy kopalnię węgla, ale tu dba się o standardy i jakoś do tej pory udaje się uniknąć najgorszego. Są przecież w rządzie specjaliści zajmujący się pandemią. Co z nimi? Słów brak. Cieszę się, że mieszkam we Włodawie, w jedynym powiecie, gdzie nie ma chorych na tego gada. Nazywają nas Zieloną Wyspą na mapie Polski. Oby było tak jak najdłużej. Ostatnie ciepłe i słoneczne dni pokazały, co będzie się działo nad Jeziorem Białym i innymi jeziorami w naszym województwie. Obowiązuje tyle nakazów i zakazów, a samochody i tak wypełniły parkingi, a ludzie plażę. Całkowite łamanie ustalonych zasad. Aż niemożliwe, że nikt w tej grupie nie był nosicielem. Rejestracje samochodowe były naprawdę z daleka. Póki co, cisza. Może udało nam się tym razem, choć wolałabym, by była to stała tendencja. Teraz chłodni i mroźni ogrodnicy i zimna Zośka wypędzili wszystkich do domów, ale to nie potrwa długo. Przed nami ciepły weekend i tłumy nad jeziorem.

Leave a Reply