Oswoić koronawirusa

Mam wrażenie, że pierwsza fala paniki spowodowana koronawirusem minęła. Powoli oswajamy strach, uczymy się z nim żyć. Mam na to swój sposób. Przestałam szczegółowo analizować dane z przeróżnych źródeł podawane na fejsie. Przestałam czytać wszystko, co tylko tematycznie związane było z pandemią. Po prostu żyję dniem codziennym, wypełniając wszelkie powinności, jakie wymusza na mnie zagrożenie.
Dbam o higienę, noszę maseczki i rękawiczki, unikam kontaktu z obcymi. Stworzyłam sobie swój świat zaufanych domowników, skutecznie uzupełniony bliskimi na Skypie i z telefonem przy uchu. Tak, o dziwo, da się funkcjonować! Nie planuję, nie marzę, nie rozpościeram zbyt szeroko skrzydeł i nie unoszę się zbyt wysoko w czasie mizernego lotu, bo wiem, że upadek byłby zbyt dotkliwy. Zaliczam kolejne wyjazdy do Lublina, by zaaplikować sobie zastrzyk lub wlew Daratumumabu. Mój szpiczak na szczęście nie rozbuchał się niebezpiecznie w czasie tej wymuszonej przerwy w leczeniu. Białko z 0,53 g/dl wzrosło tylko do 0,70g/dl. To mieści się praktycznie w skali błędu laboratoryjnego. Kolejny dowód na to, że mam do czynienia z przeciwnikiem opornym na leczenie, ale też leniwym i nieagresyjnym. To może nie cieszy, ale uspokaja.
***
Strach nie zasypia nocą
Kryje się w cichych pokojach
W chrapliwym oddechu śpiących
W szumie włączonego piecyka
Nie prowokuje losu
Boi się ciemności
Przyczajony nadzieją oczekuje świtu
Gdy znowu zdobędzie pole do popisu
To nie heros z silnymi barami
Lecz cherlak z kompleksami i manią wielkości
Z tendencją do krzywdzenia i zadawania bólu
Tylko razem możemy go pokonać
Gdzieś tam na dnie sumienia
Leżą ogromne pokłady możliwości
Trzeba tylko je uruchomić
(B.F.)
Leave a Reply