Idę dalej wartkim krokiem!

Idę dalej wartkim krokiem!

Udało się! Zastrzyki z czynnikiem wzrostu (które sama z wyjątkowym samozaparciem robiłam sobie w brzuch) przyniosły rewelacyjne efekty. Byłam na badaniach kontrolnych w Lublinie. Białych ciałek mam teraz w nadmiarze, gotowych do walki z wrogiem. Armia dzielnych żołnierzyków została odbudowana. To dobrze, bo oznacza koniec mojej kwarantanny.

Teraz mam nadzieję, że zaczną się także uzupełniać braki hemoglobiny i erytrocytów. Rozumiem, że przewidywalny w chemioterapii dołek mam już za sobą. Ania twierdzi (a ja jej wierzę, bo wiedzę ma ogromną, ciągle czyta anglojęzyczne artykuły medyczne i czaty ludzi zza oceanu), na Melfuflen reagowała co trzecia osoba. Znalazłam się w uprzywilejowanej elicie. Bogu dzięki, bo po tych poprzednich nieefektywnych kuracjach zaczynałam się, delikatnie mówiąc, nieco niepokoić. Kondycja organizmu także zadowalająca „w immunofiksacji białek w moczu białka monoklonalnego nie stwierdzono”. Nerki w porządku. Przyszły też wyniki białek. Globulina gamma spadła z 26,7% do 22,7%. Białko typu IgG kappa( to mój ukochany szpiczak) – 1,24 g/dl (dwa tygodnie temu było 1,60) Dobrze jest.

Siła sugestii w moim przypadku rzeczywiście czyni cuda.

Zdobyłam siłę do dalszej walki. Jeszcze rano wyraźnie czułam, że chyba bierze mnie jakaś infekcja. Pieczenie oczu, dziwne odczucie w głębi nosa, częste uderzenia ciepła… nic nie mówiłam, by nie martwić Grześka. Kiedy tylko otrzymałam dobre wieści na temat mojej kondycji, wszystko minęło jak ręką odjął. Mało tego, mam tyle energii, że po powrocie zrobiłam soki z kupionych w drodze powrotnej malin, kilka słoiczków powideł malinowych i ugotowałam grzybową zupę. Jeszcze coś bym robiła, bo mam dużo wolnego czasu, ale chyba zastopuję, by nie kusić losu. Niestety zablokowali mi Instagram, bo przeholowałam z polubieniami. Nikt mnie nie uprzedził, że są jakieś ograniczenia, więc dorwałam się do niego jak do przysłowiowego miodu. Był świetnym zapełniaczem wolnego czasu. Przyznaję, brak mi tego, ale gwoli sprawiedliwości.. twórczy to on nie jest. Może dzięki blokadzie skupię się bardziej na pisaniu. Byleby tylko stłamsić szpiczaka to góry przeniosę. Amen!

Leave a Reply