Chyba zaczynam wariować…

Chyba zaczynam wariować…

Wariuję!!! Żyję ostrożniej, by uchronić się od zakażenia. Po ostatnim spadku leukocytów, ciągle o tym myślę. Nie chciałabym zachorować, grzybice, drożdżyce, zapalenie płuc czy półpasiec tylko czekają na sprzyjający moment. Jestem słabsza, gdy truję się Melfuflenem. Ciągle myję i odkażam ręce (paranoja!!!), nie wychodzę na dwór, bo jest chłodno i wieje wiatr; nie odkurzam, bo mogłabym wessać do płuc jakieś drobnoustroje. Tak nie da się żyć!

By zabić czas, zaglądam do internetu: „Jak ugotować doskonały rosół?”, „Co cię czeka? Sprawdź horoskop!”, „Czego mężczyźni nie powinni zakładać na plażę?” – Rety… aż brzuch boli… To może telewizja? Nie. Mundial zdominował wszystko. Nie jestem fanką sportu, więc boję się włączać telewizor, by nie usłyszeć denerwujących dźwięków płynących ze stadionów sportowych. Książka? O tak! Ona jedna jest dobra na wszystko, bo zawsze mogę dobrać tę, która mnie zainteresuje. Z szacunku dla niej staram się mimo wszystko przebrnąć nawet przez tę, która nie trafia w mój gust, zakładając, że nawet w najgorszej znajdę jakąś mądrą myśl. Lubię delektować się słowami. Niestety mój wzrok płata mi figle. Czasem mam przebłyski ostrości, ale zazwyczaj nawet okulary nie chronią przed zmęczeniem oczu. Muszę więc robić przerwy i mądrze dozować lekturę.

Miśka mówi, że często wyolbrzymiam problemy, że przestaję racjonalnie postrzegać rzeczywistość. Pewnie ma rację! Choć i ona ostatnio obawia się o mnie. Także odkaża ręce, gdy wraca z pracy. Dopóki nie odzyskam formy nikt do mnie nie przychodzi. Nuda, nuda, nuda…

 

Żyj tak, aby twoim znajomym zrobiło się nudno, gdy umrzesz.

Julian Tuwim

 

Leave a Reply