Remisjo trwaj !

Odkąd jestem w remisji, nie siadam do komputera. Wiem, że to nie w porządku, bo winna jestem relację z mojego życia ze szpiczakiem, ale tak mi dobrze bez przypominania sobie o nim, że może będę rozgrzeszona.

Wyniki badań są rewelacyjne. Nie pamiętam już, kiedy miałam hemoglobinę powyżej trzynastu. Szpik wyraźnie odetchnął po pozbyciu się plazmocytów szpiczakowych i wzorowo spełnia swoją rolę. Raz w miesiącu jadę po dawkę przypominającą leku. Biorę też immuglobuliny, by zwiększyć odporność na wszelkie dziadostwa tylko czyhające na każdą słabość organizmu. Poza tym żyję pełnią życia. Nie jestem osobą kochającą podróże, więc najczęściej jestem w domu. Mój przydomowy ogród zamienił się w prawdziwy azyl z masą zieleni i cienia w upalne dni i zadaszenia, gdzie można grilować nawet w deszczu i chłodzie. W czasie wakacji przyjeżdżały dzieci z wnukami. Teraz to niemożliwe, bo szkoła i zajęcia pozalekcyjne zajmują im nawet soboty. Codziennym rytuałem pozostają spacery z psem, rano i po południu. Komu ciężko zmusić się do ruchu, polecam zaadoptowanie psa. Tyle ich czeka w schroniskach. Później dopilnują, by wychodzić z nimi na spacery, a nie wylegiwać się przed telewizorem. To pewne i skuteczne mobilizatory. W bonusie dają całą masę bezwarunkowej miłości.

Moim życiem żądzą rytuały. Po śniadaniu obowiązkowo kawa z ciastkiem. Zazwyczaj samotna, ale w weekendy towarzyszy mi mąż, który wtedy ma wolne i nie idzie do pracy. To czas dla siebie i dla znajomych z instagrama. Później spacer i czas na zabawę z psem. Nie odpuści, to dla niego bardzo ważne. Czas tak szybko mija, często łapię się na tym, że zgubiłam gdzieś cały tydzień. Sobota dogania sobotę, wyjazd do szpitala też jakby był wczoraj. Czy tylko ja tak mam? Jak tak dalej pójdzie to migiem załapię się na siedemdziesiąte urodziny. A najgorsze, że nie mam na to wpływu. Nie narzekam. Cieszę się tym, co mam. Pomyśleć, że dziewięć lat temu żegnałam się z życiem, po diagnozie sądząc, że zawalił mi się świat. Jakaż byłam głupia! Teraz wiem, że nie wolno się poddawać. Po dołku zawsze jest górka i takich wzniesień na wyżyny życzę sobie i wszystkim wątpiącym. Trzymajmy się ciepło.

Leave a Reply